oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Jagiellońska

Słowo życia

Znak Ruchu Światło-Życie

Nasze strony

Centralna Diakonia Słowa

Diecezja bielsko-żywiecka

Centralna Diakonia Życia

Czyńcie uczniów, czyli o dzieciach w kościele
Prawdziwy hard core :)

Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania

stale mieli coś do roboty

Jan Twardowski, O maluchach

Cytowany wiersz zawsze mnie zachwycał. Za to zachowanie dzieci w kościele nie zawsze. Zachowanie MOICH dzieci w kościele też nie zawsze!

Ostatnio odkryłam, że gdy Chrystus mówi "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie", to nie ogranicza tego do tych spokojnych, czy też grzecznych dzieci. Jezus chce każde dziecko, tak jak chce każdego z nas. I traktuje wszystkich poważnie.

oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole

z zawistnymi łapkami

klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem

jak szczypawką

pokazywali różowy język

grzeszników drapali po wąsach sznurowadłem

Chcę napisać o moich dzieciach, o wartości katechumenatu rodzinnego, o byciu z nimi na Eucharystii i o tym, że nie zawsze jest to proste. Moje spojrzenie na obecność dzieci na Mszy św. ewoluowało wraz z liczbą dzieci i ich różnorodnością.

Przy pierwszym dziecku (Duży Człowiek) martwiłam się bardzo, że w wieku ok. 5 lat nie bardzo wie, co dzieje się na Mszy świętej. Widziałam, że ona się po prostu nudzi, gdy tu dokonują się rzeczy tak ważne. Podkreślam, że Duży Człowiek była bardzo spokojna i naprawdę nie wymagała naszej nadmiernej uwagi. Znajomi śmiali się, że przeżywam, iż nie wyssała z mlekiem matki Konstytucji Dogmatycznej o Kościele. A ja rzeczywiście to przeżywałam.

Przy drugim dziecku (Mały Człowiek) cieszyłam się, gdy zdążyłam ją złapać, zanim weszła do prezbiterium. W momencie, gdy tylko nauczyła się czworakować, nie było przestrzeni, której nie mogłaby pokonać. Zawsze jednak tłumaczyliśmy istotę spotkania z Bogiem. Mały Człowiek zaś stała spokojnie tylko wtedy, gdy w kościele grali i śpiewali. No, nie do końca stała, delikatnie tańczyła. Cieszyłam się, że tańczy dla Boga.

Dawid tańczył przed Bogiem, a jego taniec się Bogu podobał. „Tekst hebrajski mówi, że Dawid kręci się w kółko i wiruje, skacze w górę i podskakuje. To nie szlachetny walc ani niemrawe podrygiwanie (…) czy Bóg powiedział Dawidowi, aby zachowywał się jak należy? Przeciwnie. Pozwolił mu tańczyć” (M. Lucado, „Pokonaj swojego Goliata”).

Trzecie dziecko (Tyciński) wywołuje nieustannie mój/nasz zachwyt, gdy podczas Eucharystii jego Anioł Stróż zdąży uchronić go przed spotkaniem z niebezpiecznymi elementami architektury kościelnej.

Uczyłam się i nadal się uczę, że Jezus chce mieć te moje dzieci przy sobie, wszystkie bez wyjątku, mimo że nawet ja mam czasami zapędy, aby ich do Niego nie dopuścić.

Świętujemy niedzielę razem, całą rodziną. Uznajemy, że jeżeli dla nas, dorosłych, spotkanie z Bogiem na Eucharystii w niedzielę jest czymś najważniejszym, chcemy przekazać naszym dzieciom tę prawdę. Wiemy, że najlepiej przekazać im ją nie słowami, ale właśnie czynem.

W domu przygotowujemy się do Mszy św. Czytamy Ewangelię i rozmawiamy o tym, co się dokonuje. W przypadku 2-3 letniego dziecka nie oczekujemy spotkania z Bogiem na poziomie osoby dorosłej, natomiast wiemy, że to spotkanie dokonuje się na ich poziomie. Widzimy, jak dziecko się zmienia, jak nagle potrafi zrozumieć, dostrzec to, co najważniejsze. Często, zanim mu o tym opowiemy.

Potem prowadzimy z dziećmi rozmowy w domu (ja i Duży Człowiek, lat 3: ja: wiesz kochanie, co jest najważniejsze? DC: tak, mamusiu, Bóg jest najważniejszy).

dziwili się że ksiądz nosi spodnie

że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubrał

tłustą rękę w wodę święconą

liczyli pobożne nogi pań

urządzali konkurs kto podniesie szpilkę za łepek

niuchali co w mszale piszczy

pieniądze na tacę odkładali na lody

tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut

wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć

co się dzieje w górze pomiędzy rękawem

a kołnierzem

wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione "O"

kiedy ksiądz zacinał się na ambonie

Czasami rzeczywiście wygląda, jakbyśmy całą Mszę spędzali na patrzeniu na dzieci, zwracaniu im uwagi, a nie na ołtarz, ale my właśnie wtedy jednoczymy się z Chrystusem w jego ofierze i w dziękczynieniu. Z pewnością Msza bez dzieci byłaby dla nas spokojniejsza, ale Bóg powołał nas do bycia rodzicem dzieci, które nie od razu osiągają wiek dojrzały (to pewnie byłoby znacznie prostsze). I chce nas mieć przy sobie z bagażem naszych doświadczeń, z naszym „tu i teraz”. A „tu i teraz” rodziców są często małe, rozrabiające dzieci. Nie oceniajcie rodziców małych dzieci, że nic nie wynoszą z Mszy św., że nie dokonuje się wtedy spotkanie z Bogiem. To przecież dokonuje się głęboko w sercu każdego człowieka. Kościół to wspólnota nie tylko tych, z którymi nam wygodnie i miło się spędza czas, z którymi nam jest prosto.

Ostatnio Mały Człowiek i Tyciński naprawdę „dali czadu” na Mszy. Powiedziałam potem Małemu Człowiekowi, że bardzo przeszkadzała i musi przeprosić Jezusa i księdza za swoje zachowanie. Dobrze wiedziała, że coś było nie tak. W kościołach nadal są szopki, więc Mały Człowiek wzięła mnie za rękę, podeszła do Jezusa w szopce i wyszeptała „przepraszam”. Następnie to samo powiedziała księdzu.

Nie zrozumcie mnie źle, ja nie popieram zabaw dzieci w kościele, ich biegania, zamykania ich w osobnych klatkach, zaspokajania ich potrzeb podczas Mszy. Ale widzę to, jak one dorastają, jak zaczynają rozumieć. I wiem, że gdyby nie chodziły regularnie co tydzień do kościoła, to przegapilibyśmy bardzo ważny moment w ich życiu, moment dojrzewania do spotkania z Bogiem.

Dzieciom pokazujemy, że one dorastają, zmieniają się i ich relacja do Boga też się zmienia.

- ale Jezus brał je z powagą na kolana

aik


Dod. Wiola Szepietowska dnia 9-02-2010 o godz. 9:19

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Lucyna
Oby tak wszyscy rodzice...
Wspaniała postawa! Szczerze gratuluję Mamie mądrości! To jest właśnie prawdziwy Katechumenat Rodzinny. (9-02-2010, 11:20)
Gosia
.
Bardzo mądry i pouczający artykuł:) (9-02-2010, 14:08)
aik
dziękuję bardzo :)
(9-02-2010, 15:34)
d&s
Tekst na czasie
Właśnie takiego świadectwa potrzebowaliśmy. Mamy podobne dylematy... (9-02-2010, 17:09)
Ada
Dziękuję za te
wspaniałe słowa. (9-02-2010, 20:35)
Geru
Bardzo mądre podejście - gratulacje.
Ważne żeby nie przegiąć w drugą stronę - wielu rodziców pozwala na zbyt wiele nie wymagając od dziecka niczego - efekt - ściągnięty obrus z ołtarza w czasie podniesienia lub przewrócone kwiaty, świece. Jednak ważne aby dzieci czuły się dobrze w kościele. (10-02-2010, 20:48)
aik
wypadki...
nie zawsze udaje się im zapobiec.wyobraźnia dzieci przekracza wyobraźnię ich rodziców, ale zawsze można wyciągnąć naukę na przyszłość. (11-02-2010, 13:27)
b
wypadki...
ja myślę,że można zapobiec...to rodzic ma wyprzedzać wyobraznie swojego dziecka! (14-02-2010, 20:01)
aik
;)
każde kolejne pokolenie jest coraz bardziej twórcze ;) (14-02-2010, 21:13)
 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Z dziećmi o radości Ewangelii (1-06-2014)

Dzieciom o powołaniu (11-05-2014)

Msza na górze Wdżar (1-04-2014)

Konarzewo: Miłość małżeńska - relacja, o którą warto dbać (4-01-2014)

Największy z cudów (7-12-2013)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.