oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Namiot Spotkania

Dialog małżeński - jedno ze Zobowiązań Domowego Kościoła

Szkoła modlitwy

Nasze strony

Ruch Światło-Życie w Carlsbergu

Wspólnota Dzieci Łaski Bożej

Domowy Kościół w Elblągu

Zaufaj i płyń
świadectwo z XXXV Kongregacji Odpowiedzialnych

Kiedy pierwszy raz – dwa lata temu – jechaliśmy na Kongregację, miałem obawy, czy aby na pewno będziemy mogli się odnaleźć w dyskusjach o Ruchu, charyzmacie, teologicznych aspektach itp. Ale teraz, jadąc po raz trzeci, wiedziałem, że nie o wiedzę tutaj chodzi. Jest to dla nas błogosławiony czas doświadczania wspólnoty, radości spotkania, działania Ducha Świętego. Czas, w którym Bóg okazuje się większy niż nasze oczekiwania. Tym razem, ze względu na narodziny naszego synka, musiałem pojechać sam.

Wydaje mi się, że jakoś ostatnio chyba coraz mniej się słyszy, że Ruch Światło-Życie się przeżył, że jego czas się skończył. Mam wrażenie, że teraz właśnie „zaczyna się dziać”. Wezwanie skierowane przez Moderatora Generalnego o zaangażowanie się członków naszego Ruchu w ewangelizację w czasie Światowych Dni Młodzieży w Hiszpanii, uczestnictwo pierwszych Chińczyków w rekolekcjach wakacyjnych, świadomość istnienia wspólnot naszego Ruchu w dwudziestu krajach, na nowo pozwoliła mi uświadomić sobie, w jak wielkim dziele dane mi jest uczestniczyć.

fot. Przemek Malinowski

W świetle późniejszych wypowiedzi Josha McDowella oraz danych liczbowych, obrazujących kondycję duchową młodych ludzi na całym świecie, pytanie Jezusa: „czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy ponownie przyjdzie na ziemię”, jest szczególnie skierowane do nas: mamy się poczuć odpowiedzialni za to, aby tę wiarę znalazł. Pan Bóg wzywa nas, mnie, do odważnego spoglądania na świat, przekraczania swoich wyobrażeń o mojej roli w Kościele, wspólnocie, odrzucenia biadolenia, że coś nie poszło według moich planów. Słowa „wypłyń na głębię” stają się rzeczywistością na moich oczach. Bóg zaprasza do wielkich zadań. Może przede wszystkim, na początku, do zaufania Mu, że może posłużyć się mną w takim miejscu i w taki sposób, które po ludzku są dla mnie niewyobrażalne. Potrzebne jest tylko moje „tak”.

Jako szczególnie skierowane do naszego małżeństwa odebrałem słowa ks. Adama Wodarczyka o konieczności wzmocnienia w naszym Ruchu diakonii oraz o tym, że diakonia jest miejscem przepowiadania Chrystusa poprzez różne posługi. Powoli dobiega końca czas naszej posługi jako pary rejonowej. Zastanawialiśmy się już, jak moglibyśmy służyć dalej. Może konkretnych decyzji jeszcze nie ma, ale jest w nas pragnienie przeżywania życia jako służby. Chcemy nie tylko się jej uczyć, starać się zrozumieć, co znaczy być sługą, ale chcemy służbę traktować jako łaskę. Mamy świadomość własnych słabości, ale Bóg nas zna takimi, jakimi jesteśmy, i takich nas wzywa. Nie wzywa nas do rozdzierania szat nad własną nieudolnością, ale zaprasza do naśladowania Go, do słuchania Jego głosu.

fot. Przemek Malinowski

Cieszę się również, że mogłem słuchać zaproszonego do Częstochowy Josha McDowella. Świadomość, że większą część Kongregacji spędzę na słuchaniu amerykańskiego ewangelizatora, nie wywołała u mnie wielkiego entuzjazmu. Może trochę ciekawość. Widziałem już takich liderów i ich polskich naśladowców, którzy stojąc z rękami po łokcie w kieszeniach wołali: Uwielbiam Cię Panie. Nie jestem drobiazgowy, ale zawsze było to dla mnie trudne. Dopiero, kiedy usłyszałem, czego Josh McDowell dokonał w dziele ewangelizacji, uświadomiłem sobie, że moje zwracanie uwagi na jego ręce w kieszeniach jest śmieszne. Josh w swoim życiu przemawiał do 11 mln ludzi, 3 tys. razy leciał samolotem i nie były to wycieczki turystyczne. Napisał mnóstwo książek poświęconych chrześcijaństwu, ewangelizacji, wielokrotnie przemawiał w obronie wiary w telewizji, od pięćdziesięciu lat pracuje z młodzieżą, prowadząc ją do Boga. Nie sposób wszystkiego wymienić, ale jego działalność mogłaby szczelnie wypełnić kilka życiorysów. Przede wszystkim jednak jest ojcem czwórki dzieci, które wychował w atmosferze mądrej miłości.

Już na początku powiedział, jak ważna jest dla niego rodzina. Każdy film, książka, spotkanie zrobione były najpierw dla niej. Josh opowiadał o tym, jak budował relacje ze swoimi dziećmi, jakimi zasadami się kierował oraz o fundamentalnej roli ojca w rodzinie jako tego, który dla swoich dzieci jest obrazem Boga Ojca. Podzielił się z nami zasadami, które nazwał siedmioma krokami, a które konsekwentnie starał się realizować w odniesieniu do swoich dzieci. Z jednej strony żałowałem, że dopiero teraz, kiedy dwójka moich dzieci ma już po kilkanaście lat, usłyszałem o tym w tak usystematyzowany sposób. Z drugiej strony z radością uświadomiłem sobie, że wiele z tych rzeczy staraliśmy się z żoną realizować. I chyba nie wszystko wyszło źle, skoro po powrocie z Kongregacji przytuliłem mojego siedemnastoletniego syna i pocałowałem córkę, a dzieci nie uciekły przede mną. A poza tym Bóg nam zaufał i dwa miesiące temu na świat przyszedł nasz nowy synek, więc wszystko jeszcze przede mną.

fot. Tadeusz Żółkiewski

Spośród wielu słów poświęconych ojcostwu zwróciłem uwagę na konieczność bycia autentycznym wobec dzieci w różnych sytuacjach życia. One muszą widzieć, że prawda, którą głosimy, działa w naszym życiu. Jeżeli nie działa, nasze powoływanie się na Pismo Święte, autorytety, tradycję itp. nie przyniesie rezultatu – nie zostanie przyjęte, bo będzie oznaczało, że nie jest prawdą. Ważne jest również, aby dziecko w rodzinie czuło się kochane, bezpieczne, akceptowane, abyśmy mieli dla niego czas. Niby wszystko to wiemy, ale jak to wygląda w praktyce? Postawiłem sobie również pytanie w odniesieniu do naszej wspólnoty Domowego Kościoła. Czy słucham każdego, nawet jeżeli wyraża zdecydowanie inne opinie niż moje? Czy daję swój czas? Czy jestem życzliwy i otwarty?

Myślę, że niezmiernie budujące, a zarazem warte głębokiej refleksji były słowa biskupa Kazimierza Nycza, skierowane do wszystkich zgromadzonych na Mszy Św., a w zasadniczej części odnoszące się do naszego Ruchu. Biskup zwrócił uwagę na Ruch Światło-Życie jako na ważny i sprawdzony zarówno w poprzednim, jak i obecnym systemie sposób kształtowania wiary młodych ludzi. Nazwał Ruch skarbem w Kościele polskim. Zwrócił również uwagę na niedocenienie przez Kościół Ruchu Światło-Życie, kiedy przed dwudziestu laty katecheza powracała do szkół i kiedy wydawało się, że w ten sposób wszystkie sprawy związane z przekazywaniem wiary młodemu pokoleniu zostały załatwione.

fot. Przemek Malinowski

Biskup powiedział, że obecnie wszystkie ruchy, a szczególnie ten nasz, polski, sprawdzony, Ruch Światło-Życie, ma ogromnie dużo do zrobienia w zakresie wychowania nowego pokolenia apostołów w Kościele. Wezwał również do tego, abyśmy zmierzając powoli do beatyfikacji ojca Blachnickiego, nie próbowali go zdogmatyzować. Przestrzegł przed takim myśleniem, które zakładałoby, że skoro ojciec Franciszek będzie błogosławionym, to wszystko to, co czynił, musi być nietknięte. Musimy umieć czytać znaki czasu po to, aby w każdym z nas oraz w tych, których prowadzimy, rodziła się postawa prawdziwej miłości do każdego człowieka i abyśmy umieli być świadkami takiej miłości. Sam bp Kazimierz Nycz zapamiętał ks. Blachnickiego jako człowieka, który burzył wśród młodych kapłanów święty spokój o młodzież.

fot. Tadeusz Żółkiewski

Przypomniały mi się słowa bpa Andrzeja Siemieniewskiego wypowiedziane kiedyś podczas Mszy, abyśmy nie zamienili się w kustoszy w muzeum pełnym pamiątek po ojcu Blachnickim. Wydaje mi się, że obecność amerykańskiego, protestanckiego ewangelizatora na naszej Kongregacji była jednym z wielu znaków otwartości i rodzącego się dynamizmu w poszukiwaniu nowych form dotarcia z Ewangelią do ludzi i że udaje nam się omijać skostnienia.

Trudno odnieść się do wszystkich treści poruszanych w czasie XXXV Kongregacji. Dobrze jest zobaczyć rzeczywistość Ruchu w jego szerokiej perspektywie. A my, pomimo naszej słabości, ciągle w naszym małżeństwie odczuwamy wdzięczność, że po okresie poszukiwań udało nam się trafić do Domowego Kościoła.

Wiesław Fuchsig

Dod. Wiola Szepietowska dnia 10-03-2010 o godz. 18:42

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

III Krajowa Kongregacja Odpowiedzialnych na Słowacji (23-03-2014)

Nagrania z XXXIX Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie (15-03-2014)

Zdjęcia z liturgii w czasie Kongregacji Odpowiedzialnych (27-02-2014)

Kongregacja od niedzieli do niedzieli (27-02-2014)

Radość Ewangelii rozsadzi system? (24-02-2014)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.