oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Domowy Kościół

Wieczernik

Zobowiązania Domowego Kościoła

Nasze strony

Nasza.oaza.pl serwis społecznościowy Ruchu Światło-Życie

Instytut ks. F. Blachnickiego

Diecezjalna Diakonia Muzyczna w Sandomierzu

Jeżeli nie pójdziemy razem, nie pójdziemy wcale

Kiedy jedność zaczyna być rozumiana jako unifikacja, rodzą się problemy. Jedność staje się wówczas słowem bez pokrycia, pustym hasłem odmienianym w różnych sytuacjach przez wszystkie przypadki, często jednak bez jakiejkolwiek próby podjęcia refleksji nad jej urzeczywistnieniem w codzienności życia Ruchu. Bez tej refleksji wizje jedności ograniczają się do prezentowania poszczególnych nurtów, które może i podążają w tym samym kierunku, ale wbite w pancerz izolacyjny i zamknięte w kręgu własnych interesów.

Zachowując jedność i tożsamość

Gdy zaczyna się mówić o jedności w Ruchu Światło-Życie, trzeba zacząć od lektury tekstu, o którym na ogół się wie, że istnieje, ale niekoniecznie nadaje się mu większe znaczenie – od statutów stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie”. Jako dokument, w którym Ruch określa swoją tożsamość, opisuje on – choć „paragrafowym” językiem – to, co wspólne dla wszystkich stanów i środowisk Ruchu Światło-Życie, to, co jest ponad rzeczywistością Domowego Kościoła, ujętą w Zasadach Domowego Kościoła, ponad środowiskami różnych diakonii i tych miejsc Ruchu, które nie zostały jeszcze opisane w tak formalny sposób, choć widać, że tę refleksję trzeba będzie podjąć.

Co zatem statuty, które stają się dla nas od momentu ich zatwierdzenia punktem odniesienia w rozpatrywaniu różnych spraw, mówią o samym Ruchu Światło-Życie? Nie stawiają zadań, które brzmiałyby obco: służba Kościołowi poprzez wspieranie osobistej przemiany życia, umacnianie jedności małżeńskiej i odnowę katechumenatu rodzinnego, ewangelizację i formację, służbę w parafii, ekumenizm i troskę o przemianę świata w duchu Ewangelii. Metoda wspólna jest wszystkim stanom i grupom wiekowym: charyzmat „światło-życie”, piętnastodniowa oaza rekolekcyjna i praca w małej grupie. (Statut stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie”, rozdział II, § 4-7)

Pozostałe punkty statutu określają przede wszystkim kompetencje i odpowiedzialność moderatora generalnego, Centralnej Diakonii Jedności i Kongregacji Diakonii oraz odpowiednio moderatora diecezjalnego, Diecezjalnej Diakonii Jedności i Diecezjalnej Kongregacji Diakonii. Wyraźnie wskazują na moderatora generalnego/diecezjalnego jako tego, który podejmuje decyzje (po konsultacji z Centralną /Diecezjalną Diakonią Jedności) w sprawach zasadniczych dla „Diakonii” i całego Ruchu Światło-Życie lub jego poszczególnych gałęzi. Podkreślone zostaje również, że tylko Kongregacja Diakonii jest zgromadzeniem rozeznającym znaki czasu i kierunki rozwoju Ruchu Światło-Życie w świetle jego charyzmatu.

Te kilka stron pozornie formalistycznych, urzędowych przepisów pokazuje nam, jak ważnym miejscem jest diakonia jedności. To właśnie tam zaczyna się budowanie jedności Ruchu, którego członkowie pochodzący z różnych grup i gałęzi, przeżywający właściwą dla swego stanu i wieku formację w małych grupach, spotykają się podczas dni wspólnoty i wspólnie pracują w diakoniach.

Strefy ryzyka

Członek Ruchu przeżywający indywidualną formację podstawową uzyskuje inną wizję Ruchu niż członkowie Domowego Kościoła. Podstawową różnicę stanowi (oprócz Triduum Paschalnego w formie rekolekcyjnej, które w DK jest również elementem formacji permanentnej) przeżycie Oazy Rekolekcyjnej Diakonii, które jest jedną z możliwości dalszego rozwoju członków Domowego Kościoła (porównaj Zasady Domowego Kościoła, rozdział II, p. 18-20). Wynika z tego, że członkowie Domowego Kościoła na drodze formacji podstawowej uzyskują jedynie częściową, niepełną wizję Ruchu. Trudności pojawiają się, kiedy z jednej strony rodzą się tendencje do interpretowania rzeczywistości wyłącznie w świetle Zasad Domowego Kościoła i wybiórczego zestawu cytatów z pism Ojca Blachnickiego, a z drugiej zabraknie doświadczenia w pracy z rodzinami. Takie sytuacje wymagają od obu stron wiele dobrej woli i cierpliwości do siebie nawzajem.

Problemy pojawiają się również, gdy moderatorem diecezjalnym czy też doradcą duchowym pary odpowiedzialnej w Domowym Kościele zostaje kapłan nie przeżywający własnej formacji w Ruchu, czasem nie mający żadnej wiedzy o Ruchu (lub też tylko podręcznikową czy wynikającą ze sporadycznych kontaktów). Jeśli z ich strony zabraknie pokory, uznania swojej niewiedzy i braku doświadczenia, nieporozumienia są nieomal pewne.

Jeżeli dojdą do tego inne trudności: niezrozumienie, że każdy stan i grupa wiekowa powinny przeżywać właściwą dla siebie formację, że troska o jedność to troska o miejsca spotkania całego Ruchu, a nie wspólne przeżywanie wszystkich wydarzeń w diecezji, nieprawidłowości w organizowaniu rekolekcji, podejmowanie odpowiedzialności przez ludzi, którzy uważają, że to tylko taki slogan, że jesteśmy w jednym Ruchu, organizowanie życia wspólnot według wzorów znanych z grup odnowowych czy neokatechumenalnych…

Mówienie o jedności może się spotkać z niezrozumieniem w diecezjach, w których wszystkie gałęzie Ruchu znają się tylko z widzenia, Dni Wspólnoty odbywają się okazjonalnie według własnych programów i tylko w grupach stanowych, zasadniczo nie ma doświadczenia pracy w ramach diecezjalnej diakonii jedności, a wiedza o Ruchu jest mocno wybiórcza. Trudne jest przezwyciężanie lęków i uprzedzeń, zarówno prawdziwych, jak i urojonych.

Ołowiane żołnierzyki

Kiedy zdarza mi się usłyszeć po raz któryś słowa o „rządzeniu” – czy to świeckimi przez księży czy też księżmi przez świeckich – przypominają mi się słowa drugiego moderatora Ruchu, ks. Wojciecha Danielskiego:

„Nie wiecie, czyjego ducha jesteście...”. Jeżeli mamy życie od Ducha, to do Ducha mamy się stosować”. I w całej wielkiej sprawie wyzwolenia człowieka powinniśmy ukazywać owoce Ducha, powinno po nas być widać, czyjego ducha jesteśmy. O, wiedzą to wszyscy, którzy dla dobrej sprawy o jeden decybel za głośno wołali i o szczyptę goryczy lub soli doprawili swoją mowę – jak im się wszystko rozwalało... Bo stary znajomy z raju, ojciec nienawiści, jeżeli pozna choćby troszeczkę nienawiści w walce o najlepszą sprawę w nas, znajduje coś swojego i wchodzi... I dostaje się! Jeżeli człowiek, który chce wyzwolenia, choć trochę użyje języka przemocy czy języka nienawiści, daje się ponieść emocji, ale już nie Bożemu Duchowi, wtedy się zaczyna „wielki taniec” z nim, ze Złym.

Niecierpliwość, pośpiech? Nie! To też nie jest z Ducha Bożego! Bo gdzieś tam, gdzie się nie postępuje według Ducha, prędzej, później, przy najszlachetniejszej sprawie, doplączą się pożądania, niekoniecznie zaraz te jedne, o których najłatwiej mówić, jako o pożądaniach: zanieczyszcza się intencja! I to jest dużo gorzej!

Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie! To może być najtrudniejsze! A wiecie, czego one wszystkie są wyrazem? Nadziei, długomyślności, że Duch Święty i tak swoje zrobi, że zwycięstwo Pana Jezusa jest pewne, że ja nie potrzebuję, taki maleńki żołnierzyk ołowiany, potrząsać swoją szabelką! Nie potrzebuję robić hałasu wokół dzieła Bożego, bo Boży plan posuwa się naprzód, to nie jest plan, który można „zawalić”. To nie jest plan, który trzeba „rewidować”. To jest plan, który się nieodwołalnie realizuje! Nieodwołalnie dla tych, którzy nie chcą, niezawodnie dla tych, którzy na niego czekają. [1]

Karły dla karłów

W ostatniej części Kronik narnijskich C.S. Lewisa opisywana jest bitwa, ostatnia w Narni. Karły, które teoretycznie powinny się opowiedzieć po stronie króla, w decydującym momencie zabijają jego zwolenników, rzucając słowa: „Nie będziecie nas mieli. Karły należą do karłów!”. Z równym zacięciem zwalczają królewskich przeciwników. Ich celem staje się całkowita niezależność. Kiedy zostają w końcu wszyscy uwięzieni w tej samej stajni, i kiedy przychodzi sam Aslan, by pokazać im rzeczywistość wspanialszą niż ich wyobrażenia, karły „nie dają się oszukać”. Nie widzą soczystych owoców, nie spacerują po ogrodzie. Siedzą w ciasnym kręgu, nie patrząc wokoło i milcząc. Dla nich nadal panuje ciemność, a prezenty ofiarowywane przez wielkiego lwa pozbawione są jakiejkolwiek wartości. Ale za to nie dały się nabrać! Choć więzienie istniało tylko w ich wyobraźni, to naprawdę byli w nim zamknięci. Tak bardzo bali się, aby ich w coś nie wciągnięto, że nie można ich było z tego wyciągnąć.

Cóż zatem może najbardziej boleć w sytuacji, kiedy wzywa się wszystkich członków Kościoła do powszechnej mobilizacji, do walki o odnowę życia rodzinnego i społecznego, do nowej ewangelizacji i tylu innych zadań? Najbardziej chyba sytuacje, kiedy zamiast otwartości i odważnego, nowego spojrzenia na rzeczywistość, otrzymuje się starobukłakową, pełną autocelebracji i dość minimalistyczną opcję, którą najkrócej można wyrazić słowami wieszcza: „Kochajmy się, ale tak z osobna”.

Wiola Szepietowska

[1]Ks. Wojciech Danielski do Ruchu Światło-Życie, Wydawnictwo Światło-Życie 1987. Redakcja W. Szepietowska.

Dod. Wiola Szepietowska dnia 4-10-2011 o godz. 19:29

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Ola
Dziękuję!
Bardzo Ci dziękuję za ten tekst!!!:-) (4-10-2011, 20:17)
Jacek
Ja również dziękuję!
Wyraziłaś to, czego ja nie potrafiłem ująć słowami. (4-10-2011, 20:24)
Ela K.
Dziękuję!!!
Jest nadzieja, póki widzimy jak powinno być. Miejscami gorzkie, ale ja się pod tym podpisuję. Świetny tekst Wiolu! (4-10-2011, 21:08)
tnn
?
czy dobrze rozumiem, że ten tekst jest swego rodzaju biciem się w piersi przez odpowiedzialnych za ciągoty do unifikacji ? (5-10-2011, 11:46)
Wiola Szepietowska
do tnn
Nie bardzo rozumiem. To jest mój tekst, nie odpowiedzialnych. Ja tych ciągot nie mam, więc się w piersi nie biję. :) Nie mam też ciągot do opcji przeciwnej. (5-10-2011, 11:52)
Krzycho
Tego mi był trzeba!!!
Serce się raduje na te słowa. Tak powinno być! Podpisuje się pod tym dwoma rękami. Wielkie dzięki. Jestem czynnym oazowiczem od 1985 roku po całej formacji Ruchu moja żona także obecnie od kilku lat w Domowym Kościele i czasami walimy głowami o ścianę. (5-10-2011, 14:51)
Zbyszek
Dziękuję!
W tym roku w sposób szczególny uczmy się i uczmy innych Słuchać Pana w Kościele, którego częścia jest Ruch. Ten tekst to głos jakby z serca Ruchu. Chwała Panu. (5-10-2011, 21:04)
Piotr
całość formacji
to także poznanie specyfiki i daru Domowego Kościoła, czego bardzo brakuje w formacji indywidualnej - a szkoda. (6-10-2011, 18:34)
pt
Pozdrawiam
Moderator Generalny wielokrotnie podkreślał, aby RAZEM, jako pewną CAŁOŚĆ czytać statut Stowarzyszenia, Zasady DK, Charyzmat i duchowość RŚ-Ż, dokument pt. Diakonia miejscem formacji i posługi w RŚ-Ż i poprzez RŚ-Ż i statut Unii Kapłanów Chrystusa Sługi (6-10-2011, 20:11)
pt
Pozdrawiam 2
... ponadto 17. punkt statutu Stowarzyszenia uznaje Zasady DK jako dokument regulujący posługę osób pełniących diakonię na rzecz DK. Trudno zatem mówić o nadrzędności statutu Stowarzyszenia nad Zasadami DK. To są teksty KOMPLEMENTARNE (6-10-2011, 20:16)
pt
Pozdrawiam 3
Co do stwierdzenia, że „członkowie Domowego Kościoła na drodze formacji podstawowej uzyskują jedynie częściową, niepełną wizję Ruchu” z uwagi na to, że nie uczestniczyli w ORD, to warto pamiętać, iż dużą część treści ORD zawiera program ORAR I stopnia... (6-10-2011, 20:19)
pt
Pozdrawiam 4
... przeżywany przez członków DK w toku formacji podstawowej. Pozdrawiam serdecznie! (6-10-2011, 20:20)
Wiola Szepietowska
pt
Zasady są dokumentem wykonawczym w stosunku do statutu. Na ORAR I stopnia na pewno nie ma doświadczenia spotkania osób różnego wieku, stanów itp. I to moim zdaniem jest podstawowa niepełność wizji. (6-10-2011, 20:39)
Z
Nadrzędność statutu
Statut mówi o całości Ruchu, zasady DK tylko o części. Statut ogarnia więc wszystko (na poziomie diakonii), zasady tylko część. (6-10-2011, 22:30)
Piotr
jednak Statut
uznaje specyfikę DK i warto, aby pozostała część Ruchu tę specyfikę poznała, tym bardziej - skoro ta specyfika tak niektórych męczy (6-10-2011, 23:46)
Wacek
Ale w czym problem
Przecież ten artykuł specyfiki DK nie kwestionuje. Nie zauważyłem też, by ta specyfika kogokolwiek męczyła. (6-10-2011, 23:55)
Wiola Szepietowska
Piotrze...
Jeżeli nas coś męczy, to fakt, że Domowy Kościół zazdrośnie strzeże tej swojej specyfiki i nie zawsze chce się dać poznać. Bo przecież nie chodzi Ci o studium duchowości DK na oazie młodzieżowej? Chodzi o charyzmat spotkania, i to nie powierzchownego. (6-10-2011, 23:57)
Wiola Szepietowska
cd
a tak w ogóle to my jesteśmy Domowy Kościół, tak od prawie 16 lat. Co więcej, nawet jesteśmy owocem formacji DK, i doświadczamy tego, że inni są tej specyfiki ciekawi. Warto się otworzyć na tych innych! (7-10-2011, 0:00)
Piotr
Dlaczego młodzież
nie miałby poznać specyfiki DK? przecież w większości będą w małżeństwach, (7-10-2011, 0:19)
Piotr
cd.
małżeństwa z DK są gałęzią rodzinną Ruchu Światło-Życie i zależnie od: etapu życia, doświadczania łask Sakramentalnych, różnych zakrętów życiowych, swoich możliwości percepcyjnych poznają całość DK i w miarę możliwości włączają się w różne posługi (7-10-2011, 0:21)
Piotr
cd
miało być: poznają całość Ruchu Światło-Życie, a powolnym posługiwaniu się klawiaturą poszło: „całość DK” (7-10-2011, 0:33)
Wiola Szepietowska
i w tym w pełni się zgadzamy
uważam, że reszta Ruchu ma prawo poznawać DK - na dniach wspólnoty, w czasie w wspólnej pracy w diakoniach i w diecezji, w Stowarzyszeniu, natomiast nie załatwi sprawy referat, do tego potrzebna jest obecność rodzin, które pokazują swój styl życia (7-10-2011, 8:41)
Wiola Szepietowska
cd
jeżeli zabraknie osobistych kontaktów na poziomie parafii rejonu, to będzie to wiedza tak samo teoretyczna jak ta o innych ruchach, w których się nie uczestniczy, a przez niektórych sam fakt, ze można coś robić razem jest odbierane jako zagrożenie (7-10-2011, 8:42)
Wiola Szepietowska
cs
(i dla ścisłości - nie tylko w Domowym Kościele takie sytuacje się zdarzają, bywa i tak, ze to DK jest bardziej otwarty niż ta reszta świata) (7-10-2011, 8:44)
Piotr
tej ostatniej myśli Wioli
bardzo zabrakło mi w tym artykule. Kontynuując wcześniejszą myśl: rodzina - po pierwsze musi budować wewnętrzne więzi oparte o Sakrament Małżeństwa, aby dom nie stał się „tramwajem- w którym wszyscy się mijają” i formacja DK bardzo w tym pomaga (7-10-2011, 9:37)
Piotr
cd
Dlatego DK tak mocno strzeże swojej specyfiki, natomiast, gdy małżeństwo odkryje dar DK i inni uczestnicy Ruchu Światło-Życie będą odkrywali dar DK -szanując indywidualne tempo wzrostu konkretnych małżeństw- to wszyscy zostaniemy ubogaceni (7-10-2011, 9:43)
 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Błogosławienie animatorów i członków DIAKONII w czasie COM 2014 (16-05-2014)

KUL: Ruch Światło-Życie oraz związane z nim dzieła soborowej odnowy w Polsce. Historia i współczesność (23-08-2013)

Dlaczego jesteś w stowarzyszeniu Diakonia? (20-02-2013)

Kiedy zarządzanie buduje pomnik (23-02-2012)

DIAKONIA = dom (17-10-2011)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.