oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Góra "Tabor" - góra Błyszcz

KWC Krucjata Wyzwolenia Człowieka

Oaza Diakonii Wychowawczej

Nasze strony

Diecezja sandomierska

Diecezjalna Diakonia Ewangelizacji w Tarnowie

Archidiecezja łódzka

Pierwszy krok

Dziękuję Panu Bogu, że mogłem wziąć udział w rekolekcjach wakacyjnych – po raz pierwszy w dorosłym życiu (mam już 50 lat). Pan Bóg zobaczył, jak stoję bezczynnie, i zaprosił mnie do swojej winnicy, abym i ja mógł pracować nad sobą i dla niego, aby otrzymać tego denara, tak jak ci, których zaprosił wcześniej.

Tak to się zaczęło…

Nigdy nie myślałem, że mogę poświęcić aż 15 dni wakacji na rekolekcje. Weekend, kilka dni – OK, ale całe dwa tygodnie? Do tej pory zawsze jeździliśmy w różne ciekawe i ciepłe miejsca, gdzie kąpaliśmy się w basenie i w morzu, plażowaliśmy, zwiedzaliśmy i jedliśmy dobre rzeczy. Sam decydowałem, dokąd jadę, co i kiedy będę robił i z kim będę się spotykał – jeśli zechcę.

Oczywiście Pan Jezus był ważny dla mnie – ale jak teraz widzę – na moich warunkach: staram się być dobry i chcę być zbawiony, ale teraz zrobię to po swojemu i tutaj lepiej Panie Jezu nie zaglądaj, bo mam tam bałagan, w którym się dobrze czuję.

Chcąc zmienić swoje życie na lepsze wstąpiłem z żoną do kręgu Domowego Kościoła, aby wzrastać i być bliżej Boga. Spotkania w kręgu były miłe, spotykałem tam ludzi, którzy mieli podobne wartości jak ja. Jadłem też dobre ciasta, wymieniałem uwagi o dzieciach i życiu, słuchałem pożytecznych prelekcji, modliłem się wspólnie (choć było mi dość ciężko „wycisnąć” treść ze znanych mi na pamięć fragmentów Pisma św.). Trwałem, ale nie wzrastałem, bo dobre postanowienia zapominałem już na drugi dzień i tak aż do następnego spotkania. Animatorzy mówili nam, że bardzo ważny jest udział w rekolekcjach wakacyjnych, bo to one dają siłę do całorocznej pracy formacyjnej. Brzmiało sensownie, ale nikt nie mógł (lub nie chciał) poświęcić letniego urlopu na rekolekcje. W końcu postanowiliśmy z żoną potraktować nasz wzrost duchowy poważnie i zdecydowaliśmy się pojechać. Mieliśmy trudności z modlitwą, ograniczała się ona do różańca i czytań na dany dzień z gotowym komentarzem. Chcieliśmy czegoś więcej – no i otrzymaliśmy to.

Łaska

Przed wyjazdem miałem obawy o warunki bytowe, o nieznane mi osoby, z którymi przyjdzie mi spędzić aż tyle czasu, i o politykę, która na pewno zdominuje nasze rozmowy (jestem przeciwny promowaniu jedynie słusznej partii w kościołach, jak też określaniu przeciwników mianem zdrajców i wrogów. Takie postępowanie nie jest chrześcijańskie).

Moje obawy wydawały się być słuszne, gdy zobaczyłem ośrodek rekolekcyjny typu „wczesny Gierek”, mnóstwo biegających wszędzie małych dzieci, a po wejściu do budynku przywitała mnie gablota ze zdjęciami tragicznie zmarłej pary prezydenckiej i artykułem „Narodziny legendy” z Gazety Polskiej. „To nic, jutro wkleję tutaj raport komisji Millera dla równowagi” – pomyślałem, ale szybko zapomniałem o tym, gdyż przez 15 dni nie padło ani jedno słowo o polityce – i nie było to wcale ważne, bo wszystko nabrało właściwych rozmiarów i najważniejsze były relacje ja – Pan Bóg oraz ja – bliźni zamiast jeden polityk – drugiemu politykowi z udziałem „bezstronnego” dziennikarza.

Para odpowiedzialna za rekolekcje wydawała się być miła, za to moderator, ojciec Maciej, jezuita, wyglądał na nachmurzonego inkwizytora. „Ten dopiero da mi popalić” – pomyślałem, ale zaraz druga myśl: „Może tego właśnie potrzebujesz zamiast głaskania”. Zacisnąłem zęby i postanowiłem potraktować te rekolekcje jak pokutę za moje grzechy (dopiero podczas jednej z konferencji ojca Macieja zrozumiałem, że pokuta to nie jest kara za grzechy – ale sposób na ponowne zbliżenie się do Boga i jego miłości).

Już pierwsze słowa ojca Macieja pokazały, że jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu, a ja powinienem podziękować Panu Bogu, że mnie tutaj wysłał. Ojciec Maciej uświadomił mi, że to nie ja robię Panu Bogu łaskę, poświęcając Mu aż dwa tygodnie wakacji, ale to On daje mi wielką łaskę, że mogę tu być i korzystać z Jego darów, którymi chce mnie obdarzyć. To była pierwsza z bardzo prostych prawd – tak prostych, że zwykle ich nie dostrzegamy zajęci codzienną krzątaniną wokół swoich „ważnych spraw”.

Idź do 316!

Odkryłem wiele takich prawd, znaczenie i tajemnicę Sakramentów św. Ojciec Maciej doskonale znał sposoby, jakimi ludzie tłumaczą swoje niewłaściwe postępowanie i niekorzystanie z łaski Bożej. Nie potępiał i nie gromił tego, ale pokazywał, jak uwolnić się od złych nawyków, jak wzrastać. Bardzo dużo skorzystałem z jego nauk – zwłaszcza podczas szkoły modlitwy, kiedy powoli, krok po kroku prowadził mnie jak dziecko do rozmowy z moim ojcem – Bogiem. Do tej pory trudno było mi się modlić – moja modlitwa indywidualna to była najczęściej dziesiątka różańca w samochodzie podczas jazdy do pracy.

Dzisiaj praktykujemy z żoną codzienną modlitwę małżeńską, a także modlitwę rodzinną z moimi córkami. To dla nas duża radość, która zbliża nas do Boga i do siebie nawzajem. Robię też codziennie prawdziwy Namiot Spotkania przed Najświętszym Sakramentem przed wyjazdem do pracy.

Rozmawiać z Panem Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie także nauczył mnie ojciec Maciej. W jednym z pokoi (nr 316 – rozszyfrowanym później jako J3,16) mieszkał Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie – był on tam obecny przez całą dobę przez cały okres rekolekcji. Każdy mógł tam pójść, nawet w środku nocy, aby spotkać się z Bogiem ukrytym w Hostii. Z początku nie czułem takiej potrzeby, gdyż często było tam kilka osób – a ja wolałem robić Namiot Spotkania samotnie na tarasie, gdzie przecież też jest Bóg i skąd widać piękne góry, które stworzył. Dopiero ojciec Maciej uświadomił mi, jak ważna i cenna jest obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie – jakim jestem szczęściarzem, że mogę Go zobaczyć i zbliżyć się do Niego. Częsta rada ojca Macieja dla osób z różnymi problemami to: idź do 316 (tzn. porozmawiaj tam z Panem Jezusem i powierz mu twój problem). To było duże przeżycie – taka rozmowa z Bogiem twarzą w twarz.

W moim kościele przy ul. Kruczej we Wrocławiu Pan Jezus jest wystawiony w Najświętszym Sakramencie przez cały czas – i od przyjazdu z rekolekcji spotykam się tam z Nim codziennie. To tylko 5 minut od mojego domu – jadąc do pracy zatrzymuję samochód przed kościołem i robię Namiot Spotkania przed Najświętszym Sakramentem. Brakuje mi tego w sobotę i niedzielę, kiedy nie ma wystawienia. Doceniam teraz ten dar Jego obecności na Ziemi – i korzystam z tego.

Owoce Ducha

Jednym z moich największych odkryć na rekolekcjach były owoce Ducha Św., które wyszukiwaliśmy i wypisywaliśmy podczas spotkania w kręgu. Miłość, radość, cierpliwość, dobroć, łagodność, wierność, opanowanie. Są takie oczywiste. Można łatwo sprawdzić, na ile jestem człowiekiem duchowym. Zrobiłem tak podczas modlitwy małżeńskiej i nie uzyskałem zbyt wielu punktów. Postanowiłem sobie, że się zmienię, bo tego chce ode mnie Pan Jezus. Moją „piętą achillesową” była łagodność, cierpliwość i opanowanie, bo zawsze uczono mnie nie okazywać słabości i być twardym. Taki więc byłem i nie odpuszczałem, gdy ktoś nie zachowywał się tak, jak oczekiwałem. 20 lat prowadzenia własnej firmy w ciągle zmieniających się warunkach rynkowych nie sprzyjało wykształceniu się tych cech. Nie chciałem „wyjść na frajera” przez to, że odpuszczę.

Podczas Namiotu Spotkania przeczytałem fragment o tym, jak Piotr zaparł się Pana Jezusa i to aż trzy razy. Wtedy kogut zapiał, Jezus odwrócił się i spojrzał na Piotra. Byłem w Jerozolimie w miejscu, gdzie się to stało, szedłem po tych samych schodach, po których szedł Pan Jezus – ale aż do tej chwili nie rozumiałem tej sceny: Pan Jezus spojrzał na Piotra z miłością, a nie po to, aby go skarcić. Piotr gorzko zapłakał – i ja razem z nim, kiedy zrozumiałem, jak dobry i łagodny był Pan Jezus – nawet wobec tych, którzy go skrzywdzili. Dlaczego więc ja nie mogę być łagodny i opanowany, na wzór naszego Pana?

Zacząłem od zaraz na rekolekcjach – nie narzekałem na warunki bytowe, zgłaszałem się sam do pomocy, chętnie „jechałem” mopem po schodach i w toaletach (zdziwienie moich córek: „Tatuś myje kible?” – bezcenne! :)). Modlę się teraz: „Jezu cichy i pokornego serca – uczyń serce me według serca Twego”. Moja żona zaważyła tę zmianę w moim zachowaniu – zrobiłem jej tym przyjemność. Czas teraz na przekonanie moich córek, że ich ojciec jest łagodny, cierpliwy i opanowany. Na pewno polubią to, a ja będę mógł świadczyć moim życiem, co to znaczy być chrześcijaninem. Podobnie w mojej firmie staram się być łagodny i opanowany – moi pracownicy zauważyli tę zmianę. Jest to pewnie dobre świadectwo, gdyż powiedziałem im, że byłem na rekolekcjach.

Do tej pory łatwo przyklejałem innym etykietki i jeśli nie uważałem ich za wystarczająco miłych czy ciekawych, to albo nie rozmawiałem z nimi, albo byłem już uprzedzony i odpowiednio szybko kończyłem rozmowę. Naturalne dla mnie więc było, że po przyjeździe na rekolekcje i spotkaniu tylu obcych ludzi, szybko podzieliłem uczestników rekolekcji na tych „całkiem sympatycznych” i tych, z którymi nie ma pewnie o czym rozmawiać. Kiedy postanowiłem się zmienić, chciałem także przełamać moją niechęć i uprzedzenia do innych ludzi. Zacząłem to praktykować wyszukując w tych uznanych przeze mnie za nieciekawych współuczestnikach pozytywnych cech i zachowań – a potem starałem się choć krótko z nimi rozmawiać i powiedzieć im coś miłego. Bardzo szybko odczułem wspólnotę z tymi ludźmi.

Od kilku lat chciałem zacząć dialog małżeński, o którym słyszałem wiele dobrego. Nie mogłem się zmobilizować do tego podczas „zwykłego” roku. Podczas rekolekcji dostałem konkretną „instrukcję obsługi” takiego dialogu podczas szkoły życia. Tego potrzebuje facet! Przeprowadziliśmy z żoną pierwszy w życiu dialog małżeński. Był bardzo udany – będziemy kontynuować go w naszym dalszym życiu.

Krok za krokiem

Mam wiele dobrych doświadczeń z tych rekolekcji, dużo zrozumiałem i staram się zmienić moje życie tak, abym wzrastał i był bliżej Boga. Staram się oddawać Mu moje wszystkie sprawy – te radosne i te trudne. Łatwiej jest mi się teraz modlić – z żoną, z dziećmi i samodzielnie. Chciałbym być wiernym na modlitwie i nie zrażać się trudnościami, które przyjdą. Lepiej rozumiem znaczenie tajemnicy Sakramentów Świętych, bardziej doceniam i wykorzystuję obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Lepiej rozumiem przesłanie zawarte we fragmentach Ewangelii, które znałem na pamięć (przez ponad 20 lat byłem lektorem), ale nie widziałem ich głębi i znaczenia. To olbrzymia łaska i doświadczenie Bożej miłości. Modlę się o wytrwałość w dobrych postanowieniach, które już zacząłem realizować z Bożą pomocą.

Polecam takie rekolekcje wszystkim – naprawdę warto pozwolić Panu Bogu działać!

Janusz Pelizg

Domowy Kościół w Archidiecezji Wrocławskiej

Dod. Wiola Szepietowska dnia 9-11-2011 o godz. 12:16

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Ewelina
Dziękuję
Dziękuję Januszu za Twoje świadectwo. Chwała Panu za Jego nieskończone dzieła! (10-11-2011, 14:11)
Marcin z Gdańska
Dzięki!
Bardzo Ci dziękuję za świadectwo ;) To dla mnie duży impuls do pracy nad sobą i świadectwo Bożej miłości i opieki =) (10-11-2011, 16:49)
 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Filipińczycy na oazie w Polsce (22-07-2014)

XI Konkurs fotograficzny im. Marcina Miczka (16-06-2014)

Życie moje oddaję za Kościół (8-05-2014)

Wydawnictwo Światło-Życie na Pielgrzymce Domowego Kościoła do Kalisza (8-05-2014)

Rusza bank wolnych miejsc na rekolekcjach (5-05-2014)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.