oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Zasada kolegialności

Szkoła liturgiczna

Życie z życia - jedna z podstawowych zasad posługi animatorskiej w Ruchu Światło-Życie

Nasze strony

Diecezjalna Diakonia Życia w Krakowie

Diecezja warszawsko-praska

Domowy Kościół w Radomiu

Zawsze będzie cierpienie

Zawsze będzie istniało cierpienie, które potrzebuje pocieszenia i pomocy. Zawsze będzie samotność. Zawsze będą sytuacje materialnej potrzeby, w których konieczna jest pomoc w duchu konkretnej miłości bliźniego. Benedykt XVI Deus Caritas Est

Czy moja praca jest misją? Może tak, może nie. Nie wiem. Jest dla mnie na pewno ważnym zadaniem. Gdy ukończyłam szkołę pielęgniarską, modliłam się do Boga, by pozwolił mi znaleźć pracę na oddziale pediatrycznym. Mimo, że nie był to dobry czas na znalezienie pracy dla świeżo upieczonej pielęgniarki, to otrzymałam propozycję. Klinika Hematologii i Onkologii Dziecięcej we Wrocławiu. Niewiele pielęgniarek chciało tam pracować, a ja właśnie tam zaczęłam. Potem oferta do przemyślenia – praca w nowotworzonym hospicjum dla dzieci. Przemyślałam i przyjęłam. Pracuję z dziećmi ciężko i śmiertelnie chorymi już dziewiętnaście lat – to całe moje zawodowe życie. Można powiedzieć: „masz, o co prosiłaś”. W życiu nie myślałam, że będę pracowała w takich miejscach, z takimi chorymi. Pan Bóg wyznacza ścieżki, a ja nimi kroczę.

Czy uważam moją pracę za misję? Zależy jak na to spojrzeć. Oceńcie sami. Z definicji wynika, że zadaniem misjonarzy jest głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu. Jest to posługa głoszenia słowa Bożego, świadectwo życia wiarą i dzielenie się doświadczeniem Kościoła, z którego się wychodzi, wobec tych, do których jest się posłanym. Drugie zadanie, jak mówi definicja misji, to zakładanie Kościoła, umacnianie Kościoła. Jest oczywistym, że to nie dla takich celów podjęłam tę pracę, ale podczas tej pracy mam okazję głosić słowo, a przede wszystkim dawać świadectwo. To jest zobowiązujące. Rzadko mam poczucie, że jest ono (moje głoszenie słowa) dobre, przecież mogłoby być lepsze. A moje świadectwo życia wiarą? No cóż, nie mnie to oceniać.

Kiedyś bardzo mnie poruszyły zdania: Praca w hospicjum jest dziełem Bożym. Jeśli robicie to dla kogokolwiek innego niż Bóg – wypalicie się – wysmażycie się jak frytki… W szkole pielęgniarskiej uczono mnie, że dobra pielęgniarka utrzymuje dystans zawodowy, co pozwala jej skutecznie opiekować się pacjentem i emocjonalnie siebie chronić. Minęły lata, nim odkryłam prawdę; jedynym sposobem uchronienia się przed bólem współczucia jest nigdy nie kochać. (Kathy Kalina „Akuszerka dusz”). Zrozumiałam, że autorka miała na myśli, iż bez miłości nie można dobrze opiekować się drugim człowiekiem. Zachowując dystans można chronić siebie, nie dając nic wartościowego pacjentowi. „Ból współczucia” jest ściśle związany z miłością do cierpiącego bliźniego. Nieraz dogłębnie to odczułam. Pochylając się nad chorym dzieckiem, chorym bliźnim, cierpiącą matką, ojcem nie sposób nie odnieść się do cierpiącego na krzyżu Chrystusa. Przez maleńkie chwile mego życia mogę Go „dotknąć”, uczestniczyć w Jego cierpieniu na Krzyżu. To duży zaszczyt, ale też przeogromna, wielka odpowiedzialność, bo przecież Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, mnieście uczynili. (Mt. 25, 40).

W mojej pracy w hospicjum często doświadczam „bólu współczucia”. Czasem bardzo „boli”. Kłóciłam się z Panem Bogiem, gdy w mojej obecności umierało kolejne dziecko. Targowałam się o jeden dzień, ostatnią Wigilię, jeszcze wizyta babci, chrzestny jedzie spotkać się po raz ostatni, rodzice jeszcze nie są gotowi, daj im Panie czas… Kłócę się coraz rzadziej. Częściej pytam… Pytam i nasłuchuję, czekam odpowiedzi. Staram się wspierać rodziców, jak umiem najlepiej. Dlatego coraz rzadziej się „buntuję”, w miarę pokornie przyjmuję rzeczywistość. Bo przecież nie mogę wspierać rodziców, gdy sama nie widzę sensu, nie godzę się z Bożym planem. Zdarza się, że patrząc na cierpienie małego pacjenta lub jego rodziców modlę się o skrócenie tego cierpienia, czyli w rzeczywistości o śmierć. Śmierć, a może „narodziny dla wieczności”? Wobec rodziców i samego pacjenta muszę znajdować słowa, które pocieszą, pomogą zrozumieć, co się dzieje. Każde nasze słowo i gest mają ogromne znaczenie dla tych cierpiących ludzi. Umiera ich dziecko. Dla większości osób jest to pierwsza taka sytuacja, gdy towarzyszą umierającemu. Stawiają wtedy mnóstwo pytań o to, co robić, i jak się zachować, odczuwają lęk, paraliżujący strach. Jak tylko najlepiej potrafię, muszę im pomóc, czasem w czymś wyręczyć. Zadbać o rodzeństwo umierającego brata lub siostry. Zadbać o obecność kapelana, jeśli jest taka potrzeba. Jest tyle do zrobienia, a często bardzo mało czasu.

Na mojej szyi wisi „krzyżyk” – znak przynależności do Jezusa Chrystusa. Nierzadko zdarza się, że modlę się o moich pacjentów i ich rodziny i mówię im o tym. Czasem proszę ich o modlitwę za kogoś innego, w jakiejś innej intencji niż ich własna. Oni proszą o to samo. Zdarzało się, że modliłam się z rodzicami nad ich umierającym dzieckiem. Uczestniczę w Mszach Świętych w dniu pogrzebu dziecka i w samym pochówku. Nie ukrywam, że łatwiej jest mi pracować z rodzicami, z którymi swobodnie mogę rozmawiać o Bogu, ich i moich dylematach, o naszej wierze. Brak takich możliwości nie stanowi jednak żadnej przeszkody w opiece nad rodzinami niewierzącymi lub innych wyznań. Dla mnie osobiście wiara w Zmartwychwstałego Chrystusa jest ogromnie pomocna, podnosi na duchu i przynosi nadzieję tam, gdzie tak po ludzku może się zdawać, że jej nie ma.

W służbie drugiemu człowiekowi nie chodzi jednak o to, by jakoś natarczywie emanować własnymi przekonaniami czy wiarą. Przede wszystkim muszę być, służyć, słuchać i pomagać. W hospicjum oczekuje się ode mnie profesjonalizmu, ogromnej empatii. Towarzyszę rodzicom w ich trudnej drodze „odprowadzania” dziecka do wieczności. Jest to przede wszystkim trudne doświadczenie dla nich, ale dla mnie również. Uczę się ciągle i mimo tylu lat doświadczenia, potykam się. Potknięcia dają siłę na dalsze lata. Dzięki nim następnym razem postawione przede mną zadanie wykonam lepiej.

Kilka lat uczestniczyłam, a przez pewien czas również prowadziłam, z koleżankami pielęgniarkami Grupę Wsparcia dla Rodzin w Żałobie. Taka była potrzeba i my na nią odpowiadałyśmy. Nie było to łatwe zadanie, ale czułyśmy, że z Bożą pomocą podołamy.

W Hospicjum wciąż działa Grupa Wsparcia, a od niedawna narodził się pomysł rozszerzenia tej grupy na wszystkie potrzebujące rodziny. Przecież dzieci umierają nie tylko w Hospicjum: odchodzą w szpitalach, w domach, nie naradzając się. Wszyscy ci rodzice, którzy tracą dzieci w tak różnych okolicznościach, mogą potrzebować pomocy, wsparcia. Dla nich właśnie jesteśmy. W zespole Grupy są: psychologowie, personel hospicjum oraz wolontariusze i oczywiście kapelan. Nie znaczy to, że wsparcia mogą oczekiwać tylko osoby wierzące. Każdy rodzic w potrzebie może się do nas zwrócić.

Nie stoimy w miejscu. Jest jeszcze tyle do zrobienia, a czas umyka. We Wrocławskim Hospicjum dla Dzieci narodziła się idea utworzenia hospicjum perinatalnego. Osobiście jest ogromnie bliska mojemu sercu. Nie jest to nasz pionierski pomysł. W Polsce pierwsze takie Hospicjum powstało w Warszawie. Zajmuje się ono rodzicami, którzy zdecydowali urodzić dziecko, u którego jeszcze w wieku płodowym rozpoznano nieuleczalną chorobę, postawiono niepomyślną diagnozę, stwierdzono wadę letalną. Jest to niezaprzeczalnie alternatywa dla aborcji. Rodzice i ich nienarodzone dziecko potrzebują sztabu osób, które wesprą ich profesjonalną pomocą w tym trudnym dla nich czasie. Zwłaszcza wtedy, gdy owo dziecko nie doczeka narodzin lub gdy umiera podczas lub po porodzie. Zespół taki składa się z psychologów, specjalistów z różnych dziedzin medycyny, np. położnictwa, genetyki, pediatrii oraz kapelana. Często zdarza się, że gdy rodzicom przedstawi się taką alternatywę, możliwość takiej opieki nad nimi i ich dzieckiem – nie rozważają już aborcji.

Zdarzają się dni, gdy nie mam po prostu siły i wtedy proszę o nią Boga. Nigdy się nie zawiodłam. Pocieszył, dał nadzieję, przysłał przyjaciela „pocieszyciela”. Czasem myślę sobie, że skoro taką mi ścieżkę Bóg wyznaczył, to pod moim „byle pretekstem” nie da mi z niej zawrócić?

Bóg nie obiecywał nieba bez chmur, ścieżek życia usłanych różami; Bóg nie obiecywał słońca bez deszczu, radości bez smutku, pokoju bez bólu. Bóg obiecał siłę na każdy dzień, odpoczynek po trudzie, światło na drogę, łaskę na czas prób, pomoc z wysoka, niezawodną przyjaźń, nieśmiertelną miłość. Annie Johnson Flint

Iwona Kubicz

z potrzeby serca: żona i mama trzech synów, w Domowym Kościele osiem lat, z zamiłowania: pielęgniarka, socjolog i psychoonkolog.

Na Dolnym Śląsku jesteśmy jedynym Hospicjum dla dzieci. Obejmujemy swoją opieką ponad 120 pacjentów i ich rodziny. Informacje na nasz temat można uzyskać na stronie: www.hospicjum.wroc.pl

Dod. Wiola Szepietowska dnia 11-05-2013 o godz. 23:53

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Oaza Rekolekcyjna Diakonii Miłosierdzia (4-06-2014)

Ikona, kot i węzełek. Czarnobylska modlitwa (15-04-2014)

Wierność posłudze (1-04-2014)

Co dalej z tak pięknie rozpoczętym życiem? (28-02-2014)

Bóg działa przez ewolucję (17-01-2014)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.