oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Pogodny wieczór

Niepokalana Matka Kościoła - tytuł, pod którym szczególnie wzywa się Maryję w Ruchu Światło-Życie

Moderator - ksiądz odpowiedzialny za wspólnotę Ruchu

Nasze strony

Diecezja świdnicka

Domowy Kościół w Stanach Zjednoczonych

Domowy Kościół w Rzeszowie

Z Gibraltaru: NTR

Ponoć podczas wojny najczęstszym komunikatem nadawanym przez radiostację jest: „Nic do zaraportowania” (ang. Nothing To Report, w skrócie NTR), czyli nic nowego się nie wydarzyło. Może tak i dziś jest u mnie. Niby wszystko jak w każdym tygodniu: spotkania, zarówno te „klasyczne”, jak i poprzez Skype (taka nowość – od jakiegoś czasu spotykam się co tydzień z jedną z moich wspólnot w Polsce na cotygodniowym kręgu biblijnym właśnie poprzez Internet), pisanie artykułów i nagrywanie audycji, obowiązki w parafii, spotkania przy kawie. Normalność. Nic do zaraportowania. Choć mówią, że brak wiadomości jest najlepszą wiadomością. Trochę normalności, ale i rutyny.

Niestety, powoduje to zbyt częste myślenie o tym, czego nie ma, a co mogłoby być. Trochę tęsknoty za tym, co kiedyś robiłem, za ludźmi, z którymi już dawno się nie widziałem. Wciąż myślę, że przecież w Polsce mógłbym zrobić więcej. Mam masę pomysłów i trochę umiejętności. Wiele z tego to dość nowatorskie podejścia do duszpasterstwa. A siedzę tutaj i jakoś próbuję się ogarnąć i na swoje możliwości pomóc.

Czasem takie myśli dołują, zwłaszcza, gdy budzą niezaspakajalną tęsknotę. Nie chodzi tu o kraj, ale o ludzi i posługę. Z drugiej strony jest to czas, w którym uświadamiam sobie, że nie ma odpowiedzi na nieme pytanie „dlaczego”. Nawet na pytanie „po co” nie znajduję dziś odpowiedzi. Po prostu jest tak a nie inaczej. Trzeba uczyć się dobrze wykorzystać ten właśnie czas.

Może zbyt długo żyłem na ogromnych dawkach adrenaliny – najpierw parafia, szkoła i studia doktoranckie, potem „Samotnia” czy Kopia i masa, masa rekolekcji (30-40 rocznie). Teraz jest inaczej, co nie znaczy gorzej. Na pewno jest trudniej, nie tylko z racji języka, a właściwie obu (angielski – urzędowy i hiszpański w codziennym użyciu). Może z racji, że muszę więcej dbać o siebie, planować sobie dzień, abym go nie zmarnował. To czas małych wyzwań podróżniczych, kiedy trzeba powziąć decyzję, by wstać o piątej rano i wyruszyć gdzieś w Hiszpanię (Malaga, Kadyks, Sewilla, Kordoba, Granada, Ronda, Ceuta). Warto się wybrać, zwłaszcza, że to nie tysiące kilometrów, jak z Polski. Ale wtedy znów rodzi się tęsknota i pytania.

Przecież zamiast sobie podróżować i zwiedzać te piękne miejsca, mógłbym coś w Polsce zrobić, w jakieś parafii, dla jakieś wspólnoty, dla Ruchu czy podczas rekolekcji. Czuję się wręcz winny, że nic nie robię, że pozwalam sobie na takie przyjemności. Dawniej liczyły się tylko rekolekcje i spotkania, jak u jakiegoś stachanowca, który bije kolejny rekord we współzawodnictwie pracy. Jakby były jakieś zawody, kto poprowadzi więcej rekolekcji (czołowi współzawodnicy to: ks. Jan – odpadł, bo został proboszczem, czy Grażynka). Z jednej strony nie chodzi o to, by znów uciec w napięcie, a z drugiej nie ma odpowiedzi. Po prostu jest tak, jak jest, i tyle.

Dawniej było prościej: adrenalina rozsadzała. Rytm dni, tygodni i miesięcy były wyznaczany kolejnymi rekolekcjami i spotkaniami. Teraz już nie mogę dać się prowadzić tym wiatrom, bo cisza jest na morzu moich zadań. Czasem ta cisza męczy, ale właśnie w niej Bóg mnie szuka. Ja nie tylko mam dla Niego czas, ale tak naprawdę nie mam nic innego do roboty, jak tylko z Nim pogadać. Nie powiem Mu, że teraz nie mogę, czy nie mam siły, bo przecież ta wymówka nawet mnie samego nie przekonuje.

Ten dziwny czas daje duże możliwości, zwłaszcza, że nawet do końca nie wiem, jak długo będzie trwał. Czas się ogarnąć, nawet jeśli nie są to tylko długie, mam nadzieję, że zasłużone, wakacje. Na pewno jest to mój swoisty detoks. W jakiś sposób moja terapia. Wierzę głęboko w sensowność Bożych pomysłów. Niestety, widzę też bezsensowność wielu swoich pomysłów. Przez lata życia na wysokich obrotach oduczyłem się pewnych zachowań, które można by nazwać normalnością, codziennością. Jak się nic nie dzieje, to ja nie wiem, co mam robić, czuję się zagubiony. A przecież większość życia to normalność, czyli NTR. Ot, takie odkrycie. Niby nic, a jednak dla mnie coś.

ks. Maciej Krulak

zdjęcia z Alhambry w Grenadzie

Dod. Wiola Szepietowska dnia 30-01-2014 o godz. 15:35

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Madzia
Wow
zamiast wszerz to wgłąb, i to chodzi! Boża ekonomia jak w dzisiejszej Ewangelii. Pan Bóg się swoim ziarnkiem gorczycy zaopiekuje...:) (31-01-2014, 9:32)
optimist
:)
don’t worry be happy ! (31-01-2014, 16:45)
Patrycja
u Księdza pomarańcze
a u nas śnieg i -23*C ;) ku pokrzepieniu: Rz 8,28-29 (31-01-2014, 22:11)
Beata
odkrycie
To ważne co ksiądz pisze. Takie doświadczenia (choć w może mniejszym stopniu) dotykają każdego z nas. To miłość Boża sprawia że mamy NTR. Przyjąć ją trzeba, a reszta należy do naszego PANA. (11-02-2014, 7:09)
bartymeusz
ntr
Jak idzie to idzie...To ntr, aż ciary idą. Brak zleceń, długi, brak płynności - takie nasze ntr. Ha 3,17-19. Modlimy się za księdza i polecamy się w modlitwie. Ewa i Grzegorz z Kowala. biuro@bartymeusz.pl (13-02-2014, 12:34)
 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Z Gibraltaru: Po sznurku (23-08-2014)

Z Gibraltaru: Wakacyjna szkoła słuchania (17-08-2014)

Z Gibraltaru: Rejs z delfinami (5-08-2014)

Z Gibraltaru: Owoce letniego lenistwa (28-07-2014)

Z Gibraltaru: Bezkrólewie (17-07-2014)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.