oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Znak Domowego Kościoła

Godzina jedności

KWC Krucjata Wyzwolenia Człowieka

Nasze strony

Archidiecezja katowicka

Diecezja świdnicka

Domowy Kościoł w Łowiczu

Ekstremalna Droga Krzyżowa

W niektórych miastach już się odbyła, w większości – odbędzie się w ten piątek. Można ją przejść w grupie, można samemu, choć w ostatecznym rozrachunku zawsze zostaje się sam na sam z Panem Bogiem i swoją słabością. Ekstremalna Droga Krzyżowa bije rekordy popularności, także wśród oazowiczów, warto więc zastanowić się, na czym polega jej fenomen.

Pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa została zorganizowana w 2009 roku w Krakowie z inicjatywy ks. Jacka Wiosny Stryczka oraz „Męskiej Strony Rzeczywistości”. Wtedy uczestniczyło w niej około 200 osób – w tegorocznej edycji zadeklarowanych jest już ponad 3000 uczestników, a EDK odbywa się w kilkudziesięciu miastach, w tym także w Anglii, Szwajcarii i na Spitsbergenie. Cel? Głębiej przeżyć Wielki Post, postawić przed sobą wyzwanie – duchowe i fizyczne – i zwyciężyć, zmieniając samego siebie.

Organizatorzy przygotowują trasy i tekst, który rozważa się w drodze. Pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa wiodła z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej. Oficjalne wyjście EDK z danego miasta to całonocny marsz, w zimnie, błocie, a nawet śniegu, zwykle na dystansie 30-50 km. EKD rozpoczyna się wspólną Mszą świętą, jednak w drodze za ważne uważa się indywidualne, samotne przeżycie swoich zmagań i relacji z Bogiem. Dzięki wcześniejszemu przygotowaniu i udostępnieniu materiałów, na EDK można wybrać się także samemu – mniej oficjalnie – wtedy, kiedy chcemy.

Ekstremalna Droga Krzyżowa cieszy się – zwłaszcza w moim Krakowie – naprawdę dużą popularnością. Podkreśla się niezwykłe doświadczenie długiej, trudnej wędrówki, lepszego zrozumienia Męki Chrystusa, a także motywacji do podjęcia walki z naszymi słabościami. Inicjatywa zwraca także dużą uwagę mediów jako „ta inna Droga Krzyżowa” czy „Droga Krzyżowa dla twardzieli”, a coraz więcej znajomych oazowiczów chwali się udziałem lub go planuje. Sama nie należę do entuzjastów takiego survivalu, jednak będąc ciekawa zjawiska, postanowiłam spytać znajomych animatorów o ich świadectwo i doświadczenia związane z udziałem w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.

Mariusz

Świadectwo powinno być krótkie, radosne i chrystocentryczne. Ekstremalna Droga Krzyżowa jest długa, męcząca i... hiperchrystocentryczna.

O EDK dowiedziałem się z plakatu wiszącego w moim Duszpasterstwie Akademickim. Do wzięcia udziału w pierwszej (15/16 kwietnia 2011r.) zachęciłem się sam – uwielbiam piesze i rowerowe wycieczki. Do następnych nawet nie musiałem się zachęcać, większym problemem był wybór trasy. Najtrudniejszym doświadczeniem jest zdecydowanie poczucie przenikliwego zimna podczas drogi – dla mnie najgorzej jest od godziny 400 do wschodu słońca, potem się już maszeruje trochę lżej. Drugą trudnością jest ogólne wyczerpanie organizmu spowodowane maratońskim (dosłownie!) dystansem i nieprzespaną nocą. Dla wielu osób ostatnie podejście na Kalwarię (już prawie u celu) naprawdę jest odwzorowaniem wejścia Chrystusa na Golgotę. Co roku są osoby kontuzjowane, na szczęście ja do nich ani razu nie należałem (a byłem już trzy razy).

Najlepiej wspominam efekty pierwszej EDK – dla mnie to była prawdziwa inicjacja męskości. Zaś każda następna wyprawa utrwalała owoce tej pierwszej. Uważam, że każdy w Ruchu Światło-Życie powinien usłyszeć o EDK – moim zdaniem dobrze nawiązuje do totalnego pójścia za Chrystusem (nie tylko duchowo i umysłowo, ale także fizycznie), pozwala przełamać błędne schematy myślowe „nie umiem, nie nadaję się, nie dam rady” i daje dużo czasu na osobistą modlitwę. Ważną rolę odgrywa też to, że na trasę wyrusza mnóstwo ludzi, jednak idzie się samemu lub w kilka osób. Dzięki temu wiadomo, że relacja z Chrystusem jest przede wszystkim osobista.

Magdalena

Rok temu pierwszy raz wybrałam się na EDK. Pamiętam, że już przy końcu drogi, wspólnie z siostrą oderwałyśmy się od naszej grupy i nieopatrznie zboczyłyśmy z trasy. Zorientowawszy się że źle idziemy, zawróciłyśmy. Po godzinie marszu, przekonane, że jesteśmy już prawie u celu, zobaczyłyśmy bardzo daleko w oddali wzgórze i wieże kościoła. Powiedziałam wtedy: „jak to jest Kalwaria, to ja nie idę”. Tak było daleko. Wtedy też zdałam sobie sprawę, że w swoim życiu często ja sama wydłużam sobie drogę, zbaczam z trasy tak, że później nie wiem, czy dojdę. Traktuję wiele spraw jak wyzwanie, chcąc być najlepsza. I tak to się kończy. Tymczasem Chrystus przygotował mi najlepszą trasę, dał mapę, drogowskazy i ludzi, którzy pójdą razem ze mną, nie pozwolą się zgubić. To wszystko z miłości, a nie żeby mnie sprawdzić, przetestować. Ta droga była mi potrzebna, by to odkryć.

W tym roku też chciałam pójść na EDK. Dzień przed zapisami zadzwoniła moja siostra mówiąc, że ona już była, i o ile rok temu wróciła padnięta, ale zbudowana, tak w tym roku nie zmęczyła się za bardzo, ale trochę podłamała na duchu. „Rozważania powiedziały mi, że jestem nikim” – tak to skwitowała.

Biorę rozważania i czytam, próbując je zrozumieć. Mój bunt rodzi się już przy pierwszej stacji. W centrum rozważań staje wyzwanie. I nie widzę tam wyższego celu, tylko wyzwanie dla wyzwania. I nawet Chrystusowa droga jest przedstawiona jako wyzwanie. Czy Chrystus idzie na śmierć krzyżową bo postawił sobie takie wyzwanie?! Czy idzie sam?! Czy raczej idzie, bo tak kocha, że bierze cały świat na swoje ramiona i otwiera przed nim niebo. Dla wszystkich. Dla miernot i mocarzy. Chce być z nimi na wieki. W centrum widzę relację miłości Boga do człowieka, Ojca do Syna. Nie wyzwanie.

Czytam dalej i jest jeszcze gorzej. Nie poznaję mojego Boga. Rozważania mówią mi, że mam być Kimś. Kiedy ja od zawsze jestem Kimś. Dzieckiem Bożym, stworzonym na obraz i podobieństwo samego Boga! Czy mogę być kimś więcej? Kimś wyżej? Kimś lepszym? Mam chronić i pielęgnować w sobie tę łaskę, by jej nie stracić, nie zmarnować. Chrystus już zbawił świat, a ja mogę tylko przyjąć to zbawienie i żyć już dziś jak człowiek zmartwychwstania: wolny, w prawdzie i miłości. Słowo „miłość” nie pojawia się ani razu – „wyzwanie” praktycznie w każdej stacji. Nie wiem, o kim pisał autor, ale wydaje mi się, że nie o Tym, który chwali Ojca słowami: „Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a odsłoniłeś małym”.

opracowanie: Joanna Byszuk

Dod. Wiola Szepietowska dnia 8-04-2014 o godz. 12:02

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Monika
Dziekuję
Jest wiele powodów, dla których nie pójdę taką ekstremalna drogą. Ale jeszcze więcej takich, które każą mi za ten materiał podziękować. Miejsca niewiele, więc tutaj tylko za te trzy słowa Mariusza o świadectwie. Zapamiętam. (9-04-2014, 14:05)
 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Kanaan. „Wszystko czynię dla Ciebie” (18-02-2010)

Przyzywanie Ducha Świętego (4-05-2009)

Z ojcem Franciszkiem na Drodze Krzyżowej (6-03-2005)

Domowy Kościół pielgrzymował do Kalisza (9-04-2001)

Program przeniesienia doczesnych szczątków Założyciela Ruchu Światło-Życie (22-03-2000)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.