oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Zasada pomocniczości

Cztery Prawa Życia Duchowego - cztery podstawowe prawdy będące treścią ewangelizacji

Teczka roku

Nasze strony

Archidiecezja częstochowska

Diecezja warszawsko-praska

Oaza Dorosłych w Łaziskach Górnych

Oazo, na misje!

W niedzielę 4 maja, pod­czas do­rocznego odpu­stu ku czci św. Wojcie­cha w Gnieźnie, grupa 41 misjo­narzy otrzymała krzyże misyjne z rąk abp. Celestino Migliore, nun­cju­sza apostolskiego w Pol­sce. Po­słanie misyjne odbyło się w pod­niosłej atmosferze – w cie­niu ka­tedry gnieźnieńskiej, obok reli­kwii pierwszego misjonarza pol­skich ziem, w tydzień po ka­noni­zacji Jana Pawła II.

Dwoje z grona wybranych przez Pana do pełnienia misji ad gentes, należy do Ruchu Światło-Życie. Kasia Chojnacka, anima­torka z diecezji warszawsko-praskiej, wyjeżdża do Demokratycz­nej Republiki Konga, do miejscowości Kabinda, w której posługuje Wspólnota Błogosławieństw. Ksiądz Tomasz Dadek z diecezji bydgoskiej, były moderator diecezjalny, wyjeżdża na misje do diecezji Astana w Kazachstanie. Oboje wraz z pozostałymi misjonarzami świeckimi i konsekrowanymi, przygotowywali się do wyjazdu w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie.

Impossible without God

Czy po pobycie w CFM czujesz się przygotowana?

Kasia: Czy Abraham wyruszając w wie­ku 75 lat i to w nieznane mógł czuć się przygotowany? Wydaje mi się, że nie. Ja również nie czuję, abym była przygoto­wana na coś, co jest dla mnie nie­znane – nieznany ląd, klimat, nie­znane plemiona, nieznana kultu­ra. Nie­wątpliwie jestem Pa­nu wdzięcz­na za ten czas spę­dzony w Centrum Formacji Mi­syj­nej. Sło­wem, z którym roz­poczę­łam ten rok formacji tutaj było słowo z Syr. 2, 1: „Synu, je­śli masz zamiar służyć Panu, przy­gotuj swą duszę na doświad­cze­nie”. Dla mnie tym doświad­cze­niem było przeżycie swoich słabości, emocji, trudnych relacji z innymi. Pan dał mi taką możli­wość, abym mogła skon­fronto­wać się sama ze sobą, po­być ze sobą i nie załamać się, ale rzucić się w Jego ramiona i pozwolić Jemu działać we mnie i przeze mnie. Po otrzymaniu krzyża mi-syjnego dostałam pięk­ną, ręcz­nie robioną kartę, na której jest napi­sane: Mission – Impossible with­out God. I to jest, moim zda­niem, odpowiedź na wszystkie pytania i wątpliwości.

Czy jest w Tobie jakiś lęk przed wyjazdem w nieznane?

Tak, tak po ludzku się boję. Wczoraj była taka piękna modli­twa podczas I Nieszporów o św. Wojciechu, która bardzo zapadła mi w pamięci: „Panie, wspomóż swoją łaską naszą słabość…” Mu­szę przyznać, że mam bardzo mocne doświadczenie własnej słabości. W momencie, kiedy zo­stał kupiony dla mnie bilet na konkretną datę, zaczęłam się stresować. Pojawiły się myśli od­straszające: „czy na pewno mam tam jechać?”, „może Ty, Panie, wcale tego nie chciałeś?”, „może lepiej zostać tu, gdzie mam takie swoje bezpieczne miejsce”. Ale Pan Bóg działa i podtrzymuje mnie, dając różne, bardzo kon­kretne znaki. Ostatnio obejrzałam film o Janie XXIII, który za każ­dym razem, gdy otrzymywał od dekret, że ma jako ka­płan służyć w danym miejscu, pytał: „Ale czy ja dam radę?”. To jest właśnie ta­jemnica powołania, że Pan Bóg wybiera i powołuje słabych, aby dzięki temu mógł On sam obja­wić swoją moc. (…)

A jak odkryłaś swoje misyjne po­wołanie?

Ja o tym myślałam od zawsze, od szkoły podstawowej, przez li­ce- um. Pamiętam, kiedyś przyje­chał do Warszawy Jean Vanier. Będąc na tym spotkaniu, rozma­wiałam z pewnym ojcem fran­ciszkani- nem, który przyjechał z Kenii. Dzieliłam się z nim moim pra­gnieniem wyjazdu na misje, a on skutecznie mi to odradzał, mó­wiąc, że osobom świeckim jest bardzo trudno żyć i funkcjo­nować na misjach. I wtedy od­rzuciłam te moje myśli.

Ale potem Pan Bóg postawił na mojej drodze ojca Bashoborę. Pracowa­łam wtedy jako nauczy­cielka wspomagająca w jednym z war­szawskich gimnazjów. Po­my­śla­łam sobie: mam czas i pie­nią­dze, czemu by nie pojechać na dwa miesiące do Ugandy do ojca Joh­na. On się zgodził. By­łam bardzo zadowolona. Zbliżał się koniec roku szkolnego i za­częły krążyć w naszym gimna­zjum plotki, że z powodu reduk­cji eta­tów będą li­kwidowane kla­sy in­tegracyjne, a co za tym idzie my jako nauczyciele wspomaga­jący stracimy pracę. Pomyślałam wtedy, że jeśli by tak miało być, to czemu mam nie zostać w Ugandzie i tam uczyć dzieci. Pewnej środy w drodze do szko­ły przyszła mi do głowy taka myśl, że jeżeli dostanę wypowie­dzenie, to może to jest ten mo­ment, aby coś nowego w życiu zrobić. I właśnie tego dnia dy­rektor wezwał mnie do siebie – byłam pierwszą osobą, której wręczył wypowiedzenie. Tak też powoli wszystko zaczęło się układać. Zgłosiłam się do ks. Dy­rektora do spraw misji w mojej diecezji z moim pragnieniem wy­jazdu na misje, jako misjonarka świecka. (…)

Na kazachskie stepy

Kiedy wyjazd na kazachskie ste­py?

ks. Tomasz: W połowie sierpnia. Właśnie roz­mawiałem z biskupem Toma­szem z Astany i ustaliliśmy ter­min wyjazdu na 15 sierpnia, święto Matki Bożej, tak aby rano Mszę odprawić i wyru­szyć. Do jakiej parafii trafię, jesz­cze nie wiadomo. Jest taka trady­cja, że na początku nowy misjo­narz przebywa przez około 3-4 mie­siące w parafii u kapłana, który posługuje tam już dłużej. Jest to czas na przyzwyczajenie się do nowych warunków i pod­szkole­nie języka. (…)

Czy przeświadczenie, że jako pol­ski kapłan wchodzi się na drogę tradycji, wyznaczonej przez ta­kich świętych jak Wojciech i nam współczesny Jan Paweł II, daje Księdzu jakąś szczególną siłę?

Tak, dla mnie jest to ogromnie ważne. W tym miejscu się czuje, że tu jest kolebka naszej wiary. Ja od dziecka z rodzicami przy­jeżdżałem do Gniezna na odpust św. Wojciecha. Poza tym, kiedy jeszcze nie było Seminarium Du­chownego w Bydgoszczy, pierw­sze cztery lata formacji seminaryj­nej przeżyłem właśnie w Gnieź­nie. I pamiętam, jak kiedyś ojciec duchowny w seminarium powie­dział nam, że w naszą diecezję, mającą za patrona świętego Woj­ciecha, jest od samych począt­ków wpisane męczeństwo. I w nasze kapłaństwo także ono jest wpisane, tak duchowo.

A jak odkrył Ksiądz w sobie po­wołanie misyjne do Kazachsta­nu?

To trochę skomplikowane. Wiele różnych wydarzeń, momentów mojego życia poskładało się w taką całość w ostatnich dwóch latach. Po święceniach kapłań­skich posługiwałem w dwóch parafiach, studiowałem, byłem moderatorem diecezjalnym. Na­prawdę było dużo tej po­sługi, ale miałem poczucie niedosytu. Ta­kie przeświadcze­nie spokojne i głębokie, ze cho­ciaż to, co ro­bię dotychczas, jest dobre i jest to wola Boża na ten moment, to jeszcze nie jestem do końca w „swoim” miejscu. Jakbym nie ro­bił jeszcze tego, do czego tak na­prawdę mnie Pan powołał. (…) Ostatecznym jednak momentem była prośba do na­szej wspólnoty „Miriam” w Byd­goszczy o modli­twę wsta­wienni­czą w mojej in­tencji. Pod­czas tej modlitwy zro­zumiałem, że wolą Bożą będzie dla mnie to, co po­wie mi mój ksiądz biskup. Po czasie rozezna­wania i modli­twy nasz Pasterz zgodził się na przy­gotowanie do posługi misyj­nej w Centrum For­macji Misyjnej w Warszawie i na wyjazd do Ka­zachstanu.

Potwierdzeniem tego jest mo­je bardzo osobiste doświadcze­nie: 15 lat wcześniej, kiedy roze­znawałem moje powołanie ka­płańskie, Pan dał mi sen, który był bardzo jasnym znakiem, że kapłaństwo jest mo­im powołaniem. Jednej części te­go snu nie rozumiałem, był to pewien obraz: jestem na pustyni, z prawej góry, przede mną w pewnej odległości miasto jakby na Bliskim Wschodzie i czterech jeźdźców na koniach jadących z do­brą wieścią do tego miasta… Kie­dy przyjechałem do Warsza­wy do Centrum Formacji Misyj­nej, jednym z pierwszych zdjęć, jakie znalazłem w wyszukiwarce inter­netu na temat Kazachstanu, był właśnie ten „obraz” ze snu, tylko bez miasta.

rozmawiała Magdalena Roszak

fragmenty rozmów, które w całości ukażą się w najbliższym, 200 numerze "Wieczernika"

Dod. Krzysztof Jankowiak dnia 11-05-2014 o godz. 12:28

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Misyjnie na rekolekcjach 2014 (4-08-2014)

Filipińczycy na oazie w Polsce (22-07-2014)

Diakonia Misyjna dziękuje (9-07-2014)

Posłanie poznańskiej Diakonii Misyjnej (2-07-2014)

Nasz człowiek w Kabindzie (24-06-2014)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.